Bieganie to emocje!

3 wady i 3 zalety biegania w słuchawkach

3 wady i 3 zalety biegania w słuchawkach

2016-01-10

Kiedy piszę ten tekst mam na uszach słuchawki, z których płyną dźwięki The Final Cut zespołu Pink Floyd. Najbardziej lubię ciszę, ale jeśli nie mam tego komfortu i dźwięki tła mnie rozpraszają zakładam słuchawki i odpływam.

Kiedy biegam to też mam w uszach słuchawki, choć muzyki w biegu słucham rzadko. Czego więc słucham? Najczęściej niczego.

Podpinam je do mojego smartfona i słucham jedynie Endomondo. Ustawiam komunikaty głosowe co 500m lub co 1km i kontroluję tempo, dystans i tętno. Czasem zdarza mi się słuchać konferencji albo podcastów. Próbowałem też z audiobookami ale poległem. W audiobookach brakuje tej dynamiki, które mają wystąpienia na żywo i przyłapuję się po kilku minutach, że lektor audiobooka swoje a ja swoje. Moje myśli zaczynają błądzić, odciągają mnie od treści książki i po chwili zupełnie nie wiem o czym lektor do mnie mówi. Gdyby ktoś mnie zapytał czego słucham, to nie potrafiłbym – mimo, że jestem 100% mężczyzną i mam tą umiejętność w genach – powtórzyć ostatniego usłyszanego zdania.

W kwestii biegania ze słuchawkami biegacze dzielą się na dwie kategorie. Tak przy okazji, to Ken Robinson powiedział kiedyś, że ludzie dzielą się na dwie kategorie: tych, którzy dzielą ludzi na dwie kategorie i na tych którzy tego nie robią. Ale wracając do tematu: w kwestii biegania ze słuchawkami biegacze dzielą się na dwie kategorie. Tak, tak, oczywiście na tych, którzy biegają ze słuchawkami i tych, którzy tego nie robią. Trochę bawi mnie wojna, jaka toczy się między jednymi a drugimi. Przekonują się nawzajem ile to traci ta druga strona. Jedni nie słyszą dźwięków przyrody , inni marnują czas, zamiast się edukować, cieszyć muzyką czy co tam jeszcze.

Nie mam zamiaru przekonywać do swoich racji jednych czy drugich. Według mnie obie strony mają racje i niech każdy – dopóki nie stwarza zagrożenia dla innych - biega jak chce. Ale spróbuję zebrać po trzy, najważniejsze z mojego punktu widzenia, wady i zalety biegania ze słuchawkami. Albo inaczej, zbiorę same zalety, zalety biegania ze słuchawkami i zalety biegania bez nich.

Może na początek zalety braku słuchawek na/w uszach:

  1. Biegacz może cieszyć się okolicznościami przyrody. Bez dwóch zdań. Kto biega po lesie ten wie, jak piękne może to być doświadczenie. Oprócz ożywczych powiewów świeżego powietrza doświadczamy cudownych zapachów lasu, żywicy ze ściętych drzew, kwitnących akacji. Bez słuchawek usłyszymy jeszcze szum drzew, śpiew ptaków czy nawet – jak nie raz mi się zdarzyło – porykiwania jeleni.
  2. Biegacz jest bezpieczny. Bez słuchawek słyszymy nie tylko ptaszki i jelenie ale i nadjeżdżający samochód leśniczego czy zapytanie myśliwych: „biegacz to czy dzik?”. Nie wspomnę nawet o bieganiu po mieście. Osobiście jak słucham muzyki biegnąc chodnikiem to mam wrażenie, że wszyscy do mnie coś mówią. Cały czas boje się, że ktoś pyta mnie o godzinę, o drogę, staruszka prosi bym pomógł jej przejść przez jezdnię, chłopaki z osiedla pytają czy przypadkiem mam jakiś problem a ja nic nie słyszę i biegnę jak ten buc. Tymczasem bez słuchawek wiem, że nikt nie pyta mnie o drogę ani o godzinę, staruszki w ogóle nie potrzebują mojej pomocy a chłopaki z osiedla dbają bym nie zapomniał o przebieżkach.
  3. Biegacz jest wolny. To znaczy tak w ogóle to jest szybki, ale wolny w sensie, że nic mu nie majta, nic „nie wylata”, nic nie przeszkadza. Nie rozprasza się tym, że coś tam przestało grać, że trzeba zmienić album, że za głośno, za cicho, za długo… Biegnę i cieszę się wolnością.

A jakie są zalety słuchawek:

  1. Biegacz wie, co biegnie. Jeśli biegasz ze smartfonem a nie z profesjonalnym zegarkiem to komunikaty głosowe są bardzo pomocne. Przede wszystkim kontrolujesz tempo czy tętno. Oczywiście można pozwolić swojemu smartfonowi mówić na głos i dać sobie radę i bez słuchawek, ale nie zawsze się to sprawdza. Życzę sukcesów temu, kto zastosuje taką opcję na bardzo licznym biegu masowym.
  2. Biegacz oszczędza czas, biegacz się rozwija. Można słuchać konferencji, podcastów, audiobooków, kursów językowych i wszystkiego co tylko pomaga nam się rozwijać. Takie materiały audio są stworzone do tego by słuchać je w drodze do pracy, w autobusie, w kolejce do ortopedy czy właśnie podczas biegania. W czasie dwugodzinnego długiego wybiegania możemy się naprawdę wiele nauczyć.
  3. Biegacz się relaksuje. Dla jednych relaksem będzie śpiew ptaków a dla innych Pink Floyd czy Rage Against the Machine. Jeśli ktoś kocha muzykę to nie wyobrażam sobie biegania bez niej. Mam nawet tak, że jak słucham jakiejś muzyki podczas treningu a potem słyszę ten sam kawałek w domu to pamiętam dokładnie gdzie wtedy biegłem i jak się czułem. Też tak macie, czy to tylko moje dziwactwo?

Tak jak wspominałem biegam ze słuchawkami ze względu na Endomondo, choć mam nadzieję, że już nie długo. Bardzo mi dokuczyły na Maratonie Warszawskim. Czułem się wtedy jak robot, byłem okablowany od stóp do głów. Bałem się, że bateria mojego smartfona nie wytrzyma zakładanych czterech godzin biegu więc zabrałem ze sobą Powerbank, czyli taką przenośną ładowarkę. Podłączyłem ją do telefonu i wszystko schowałem do plecaka. Zatem wystawał tylko przewód słuchawek, który dodatkowo wpleciony był w szelki plecaka, żeby za bardzo nie majtać podczas biegu. Przed startem wystarczyło kliknąć dwa razy przycisk na słuchawkach i Endomondo miało wystartować. Jednak coś poszło nie tak i zamiast Endomondo wystartowało… radio. Musiałem wszystko wyjąć z plecaka i uruchomić ręcznie. Stres i żenada. Dobrze, że to był maraton i start był dość powolny, więc zdążyłem ogarnąć całą tą elektronikę zanim porządnie się rozpędziliśmy.

Wypadające słuchawki to zmora biegacza

Innym razem w czasie wakacji  biegłem w Wolińskim Parku Narodowym. Było już dość późno i zaczęło robić się szaro. Wbiegłem między wysokie, gęste drzewa, gdzie zrobiło się jeszcze ciemniej. Cała ziemia pokryta była wysoką trawą. Nie pamiętam już czego słuchałem, ale nagle zacząłem słyszeć jakiś dziwny gwizd. Na początku myślałem, że to taki utwór, ale ten dźwięk zaczął zagłuszać muzykę. Zdjąłem słuchawki i się przeraziłem. Ten gwizd to był dźwięk świerszczy. Tak głośnego cykania świerszczy w życiu nie słyszałem. Musiały ich być setki w tej trawie, albo i tysiące.

Idealnym rozwiązaniem dla mnie byłby porządny zegarek biegowy, gdzie wystarczy zerknąć, aby skontrolować aktualne parametry biegu plus douszne słuchawki bezprzewodowe, najlepiej z wbudowaną pamięcią na pliki mp3, tak aby nie dźwigać dodatkowych urządzeń. Niedawno Fundacja Maraton Warszawski zorganizowała konkurs, w którym można było wygrać piękne bezprzewodowe słuchawki. Wziąłem w nim udział ale zdobyłem tylko, albo aż wyróżnienie. Słuchawek nie wygrałem za to dostałem fajną czapkę biegową Adidas z logo Maratonu Warszawskiego.

A co do zegarka to marzy mi się taki jak poniżej.

Garmin FR 230

P.s. I na koniec jeszcze jedno moje ulubione powiedzonko, a propos marzeń: marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.

Najnowsze wpisy

Tematy

Archiwum

© 2017 Radek Rudziński
Projekt i wykonanie brodex.pl