Bieganie to emocje!

Nie ma dzieci, sa ludzie - czyli o biegach dla dzieci

Nie ma dzieci, sa ludzie - czyli o biegach dla dzieci

2015-11-03

Mówi się, że jeśli Twoja rodzina przychodzi na Twoje biegi i Ci kibicuje, jest z Tobą na starcie i czeka na Ciebie na mecie, to znaczy, że za mało trenowałeś. Jeśli w czasie Twojego biegu cała rodzina siedzi obrażona w domu z wyrzutami, że kolejna niedziela bez Ciebie, to znaczy, że czas spędzony na treningu był wystarczający. Taki niby dowcip, niby śmieszny, niby… Do czasu gdy po raz pierwszy zostawiasz obrażoną rodzinę w domu.

Ale skupmy się na tym optymistycznym scenariuszu. Zabierasz żonę(męża), dzieciaki i jedziecie na zawody. Wielka feta, rozgrzewka, start i poszli! Cała masa biegaczy pobiegła w mniej lub bardziej siną dal. Tymczasem na linii startu zostaje osierocona dziatwa. Często z pomocą przychodzą organizatorzy biegu i zapewniają atrakcje dla najmłodszych: dmuchańce, wata cukrowa, baloniki a czasem… No właśnie:  biegi dla dzieci!

Takie biegi, jak wszystkie zdobyte przez nas medale, mają dwie strony. Od strony organizatora jest to zawsze jakaś wartość dodana. Dodatkowo przyciąga kibiców i rodziny biegaczy, zagospodarowuje czas oczekiwania na finiszerów i – co by nie mówić – w oczach gapiów podnosi wagę wydarzenia.

Bieg pod Śnieżką 2014r. Bieg pod Śnieżką 2014r. Bieg pod Śnieżką 2014r.

Natomiast z drugiej strony są dzieci. Ile dzieciaczków, tyle historii. Jedne chcą pobiec, bo można. Inne chcą biec, bo mama albo tata biegają a jeszcze inne chcą pobiec, żeby wygrać. I te ostatnie mają najciężej. Dzieci potrafią być bardzo ambitne, a przy tym są mega wrażliwe. To fatalna mieszanka. Dziękuj Bogu, jeśli Twoje dzieci biorą udział w takich biegach i mają podejście „to tylko zabawa”. Ja nie mam tego szczęścia. O ile Kuba (7 lat) bierze udział wtedy, kiedy ma ochotę, czyli rzadko, to Jagoda (10 lat) żywemu nie przepuści. Przed każdym biegiem odbywamy rozmowę „zmiękczającą”: Jagódko, pamiętaj, że to tylko zabawa, biegniesz tylko dla siebie, pamiętaj, że biegną z tobą starsi i szybsi, nie zawsze się wygrywa, itd. Nie zawsze to jednak pomaga i bywa, że na mecie zamiast radości ze wspólnej zabawy pojawiają się łzy rozczarowania. I tutaj chciałbym się chwilę zatrzymać, gdyż – przynajmniej w przypadku naszych dzieci – łzy nie są spowodowane przegraną, lecz poczuciem niesprawiedliwości.

Bieg pod Śnieżką 2014r. Bieg pod Śnieżką 2014r. Bieg pod Śnieżką 2014r.

Czym się taka niesprawiedliwość może przejawiać? Z doświadczenia, wszystko to prawdziwe przypadki:

Nie wiem, może to tylko ja tak przeżywam te ich biegi, może to moje dzieci jakieś przewrażliwione, może wszyscy inni traktują to jak zabawę i dzieciaki mają radochę choćby dobiegły ostatnie. Dla jasności dodam, że nie jestem typem pt. tatuś-biegowy-terrorysta, który namawia dzieciaki do startów albo zmusza do treningów. Wręcz przeciwnie. Na rasowe treningi są jeszcze za mali, przed startami staram się wybadać, czy naprawdę im zależy, delikatnie zniechęcam, a jak widzę, że któreś mimo to chce biec to wspieram, doradzam i kibicuję.

No ale żeby nie było, że biegi dla dzieci to samo zło! O nie! Dla mnie numer jeden to zdecydowanie Bieg Młodego Maratończyka w Wolsztynie, który ma miejsce przy okazji Wolsztyńskiej Dziesiątki. Jak to się tam odbywa? Przede wszystkim jest podział na roczniki i na płeć. Dzieciaki zbierają się na placu, gdzie stoją wolontariusze z tabliczkami, na których jest rocznik dzieciaków. Od razu wiadomo, gdzie zostawić swoje pociechy i praktycznie rodzice mogą udać się na linie mety, czego oczywiście nie robią, bo chcą być z nimi jak najdłużej. No i zaczynamy: najpierw najmłodsza grupa udaje się na krótką rozgrzewkę prowadzoną przez wolontariuszy. Potem są prowadzeni na linię startu a w tym czasie kolejna grupa rozpoczyna rozgrzewkę. Na linii startu otrzymują szczegółowe wskazówki, czyli w którą stronę biegną, gdzie jest meta i co ich spotka na końcu biegu. Dystans oczywiście zależny od wieku. Pada strzał startera i lecą! Na mecie sędziowie wręczają medale każdemu uczestnikowi, wyłapują pierwszych trzech zawodników i oni to stają na podium, gdzie otrzymują dyplomy i puchary. Rodzice klaszczą, krzyczą, dopingują, są dumni, pocieszają. Wszystko jak należy. A jaki jest efekt takiej organizacji? W biegu głównym (na 10 km) dobiegło 1008 zawodników, a w biegu dla dzieci wzięło udział około 400 dzieci. Według mnie to bardzo dużo.

Bieg Młodego Maratończyka - Wolsztyn 2015r. Bieg Młodego Maratończyka - Wolsztyn 2015r. Bieg Młodego Maratończyka - Wolsztyn 2015r.

Drugi bieg dla dzieci, który zrobił na mnie wrażenie w ostatnim czasie to ZS ANATOL Mini Cross przy okazji Crossu Górskiego po Zielonym Lesie w Żarach. Powaliła mnie nie tyle organizacja (tu akurat miałbym kilka uwag) ale postawa i zaangażowanie sponsora tego biegu, czyli firmy ZS ANATOL i samego właściciela Anatola Kałasznikowa. Po pierwsze dzieciaki dostały chyba fajniejsze pakiety startowe niż my :) Dostały koszulki, bardzo fajny wieszak na medale wykonany przez ZS ANATOL , kolorowanki i różne książeczki od Nadleśnictwa Lipinki Łużyckie - drugiego sponsora. Do tego kilka innych gadżetów. Pan Anatol osobiście pomagał w biurze zawodów biegu dla dzieci i cierpliwie odpowiadał na niekończące się pytania rodziców. Naprawdę widać było, że wkłada w to serce. Szacunek. Warto dodać, że po biegu dla dzieci pan Anatol pobiegł razem z nami w biegu głównym, czyli Crossie na 10km.

To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że warto inwestować w biegi dla dzieci, że można je zrobić porządnie. Dzieci naprawdę to przeżywają a kiedy organizator robi z biegów dla dzieci „zapchaj dziurę” to może lepiej, jakby tego nie robił w ogóle. Marzy mi się, aby organizatorzy podchodzili do tych biegów tak poważnie jak do biegów głównych.

Janusz Korczak mówił: „Nie ma dzieci – są ludzie”. Niech więc mali ludzie mają taką radość z biegania jak ci więksi.

P.s. A jak Wy przeżywacie biegi swoich dzieciaków? Napiszcie w komentarzach!

Najnowsze wpisy

Tematy

Archiwum

© 2017 Radek Rudziński
Projekt i wykonanie brodex.pl